Brutalizm - OknoPlus

| 2 listopada 2022 |

Na początek mały eksperyment badający reakcję na niektóre rozwiązania architektoniczne: stojący gdzieś wśród francuskich pól pałac pełen intrygujących detali, z uroczym donżonem – czy można taką budowlę określić jako piękną? Z pewnością tak. Na przeciwnym biegunie – ultranowoczesna, na wskroś przeszklona konstrukcja drapacza chmur w centrum wielkiego miasta? Owszem, i ona jest piękna. Teraz spójrzmy na szare, ciężkie betonowe bloki mieszkalne – raczej nie zasłużą na taki komplement. A taki właśnie jest powracający do łask projektantów brutalizm. Wnętrza urządzone w tym stylu są z założenia… brzydkie, ale! W tej pozornej „brzydocie” spoczywa ukryte piękno, sztuka w tym, żeby umiejętnie je wydobyć i podkreślić. Jak zatem oswoić… brutalizm we wnętrzach?

Co to jest brutalizm?

Tworzone w latach trzydziestych XX wieku nowatorskie projekty Le Corbusiera – zwanego „papieżem modernizmu” genialnego szwajcarskiego samouka – trafiły na podatny grunt, gdy Europa zaczęła powoli podnosić się z gruzów po zakończeniu drugiej wojny światowej. Istotna była wtedy szybkość budowy, tę zaś umożliwiała ekonomiczność, prostota i absolutna surowość betonowych brył. Od nich właśnie wzięła się wymyślona przez angielskich architektów Alison i Petera Smithsonów nazwa całego stylu, która wywodzi się bezpośrednio z francuskiego określenia „beton brut”, oznaczającego surowy beton. Otwarta w 1952 roku Unite d’habitation w Marsylii, uznana za „matkę wszystkich bloków” dała początek podobnym konstrukcjom nie tylko we Francji. Ich dominującą cechą był nowy sposób użycia materiałów w architekturze, odrzucający kontekst i metafory. Zbrojony beton w swej ogromnej masie miał być jedynie tym, co stanowił w rzeczywistości – materiałem konstrukcyjnym. Stąd brak jakiegokolwiek wykończenia, a nawet widoczne z bliska ślady używanego do szalunków drewna odciśnięte w surowym betonie. Brutalistycznym koncepcjom architektonicznym towarzyszyła ideologia zakładająca zerwanie z zamiłowaniem do piękna i porządku jako czynnikiem konformistycznym. Nowe społeczeństwo zamieszkujące betonowe molochy miało przedkładać etykę nad estetykę. Spowodowane przez kryzys energetyczny lat siedemdziesiątych zjawisko „urban decay” doprowadziło jednak do społecznej przegranej wielu ludzi mieszkających w blokowiskach z surowego betonu. On sam także nie sprawdził się jako materiał budowlany – z czasem czerniał, pękał na mrozie, pojawiały się zacieki, a nawet porastał mchem. Wiele stworzonych z niego budowli zostało zburzonych – i wydawało się, że świat definitywnie pożegnał kontrowersyjny niewątpliwie styl.

Brutalizm we wnętrzach wraca dziś do łask

Tymczasem w ostatnich latach daje się zauważyć powrót do brutalizmu jako stylu aranżacji pomieszczeń. Dlaczego? Powodów jest co najmniej kilka. Jeden z nich to moda na lofty, choć brutalizm we wnętrzach idzie dalej niż tylko w kierunku industrialnej prostoty wizerunku. Stawiając przede wszystkim na tak cenioną przecież funkcjonalność, dąży do maksymalnego, ascetycznego niemal ograniczenia zbędnych przedmiotów. Co proponuje w zamian? Niezrównaną trwałość, którą zapewnia zastosowanie betonu architektonicznego – nie w formie precyzyjnie obrobionych, gładkich powierzchni, lecz raczej szorstkich brył z ostrymi i twardymi krawędziami. Możliwość impregnacji sprawia zaś, że ten surowy w wyglądzie materiał doskonale sprawdzi się nie tylko w salonie, ale także w pomieszczeniach narażonych na kontakt z wilgocią, czyli łazienkach i kuchniach.

Brutalizm we wnętrzach może ułatwić życie, czyli kiedy surowość jest zaletą

Tu trzeba zacząć od przestrogi: choć współczesne sposoby przyozdabiania betonem dużych powierzchni na ogół nie stwarzają większych problemów – choćby dzięki wielkoformatowym płytom z betonu architektonicznego – należy pamiętać o niebagatelnej wadze takiego rozwiązania. Istotne jest więc dokładne sprawdzenie wytrzymałości poszczególnych płaszczyzn, oraz skrupulatne ich przygotowanie do montażu płyt. W szczególnych przypadkach możemy posiłkować się imitującym beton tynkiem strukturalnym lub dającą podobny efekt farbą strukturalną.

Wszystko pięknie, ale gdzie owo ułatwienie życia, jakie ma nam przynieść brutalizm? Wnętrza zaaranżowane w tym stylu są banalnie proste w utrzymaniu i to nie tylko dzięki naturalnym cechom materiału użytego do ich wykończenia. Brutalizm we wnętrzach oznacza wszak wysoką jakość i odporność na zniszczenia. Co więcej, ograniczenie liczby mebli i postawienie na duże rozmiary zdecydowanie zredukuje wysiłek potrzebny do sprzątania takiego pomieszczenia.

Nie tylko beton

Wydobycie piękna z surowości wnętrza wymaga jednak zwrócenia uwagi na szereg czynników. Podstawowym jest oświetlenie. By całość nie przypominała ponurego bunkra, konieczne jest zapewnienie maksymalnego dopływu naturalnego światła. Brutalizm we wnętrzach znakomicie komponuje się z wielkoformatowymi przeszkleniami, zatem należy zadbać o właściwy dobór stolarki okiennej. Imponujące najwyższymi parametrami technicznymi nowoczesne okna Reveal doskonale uzupełnią i podkreślą brutalizm wnętrza, zwłaszcza jeśli zdecydujemy się na ich niezwykle adekwatne do charakteru całości kolory – szarość, czerń lub antracyt.

Gdy jednak barwa ramy napotyka ograniczenie w postaci narzuconego stylu fasady, a wciąż chcemy zachować surowy wygląd pomieszczenia, z pomocą przyjdzie również ekologiczne okno Genesis, dostępne w opcji bikolor. Dzięki temu na zewnątrz nasze okna nie będą odcinały się od reszty budynku, w środku zaś będą miały odpowiadający nam wygląd.

Nie bądź niewolnikiem stylu!

Wiedząc już, co to jest brutalizm możemy dokładnie rozważyć wszystkie „za” i „przeciw” jego zastosowania w aranżacji naszego domu pamiętając, że nikt nie będzie wymagał od nas ortodoksyjnej implementacji wszystkich jego założeń. Brutalizm we wnętrzach może być wyrażany tylko w ich części, nic nie stoi też na przeszkodzie by ocieplić całość elementami kontrastowymi – drewnem czy roślinami. Panujące obecnie trendy wnętrzarskie stwarzają tak szeroki wachlarz możliwości, że każdy znajdzie dla siebie coś, w czym będzie się dobrze czuł. A o to przecież chodzi.